wtorek, 26 listopada 2013

Zima

Znów zaskoczyła drogowców. Zaspy, muldy, nieodśnieżone drogi po wsi, nim dotrę do powiatowej to nieźle mną pozamiata na zakrętach, o mijaniu się dwóch auteczek na dojazdowej nawet nie mówię, dziś przetrenowałam to jako przeżycie ekstremalne (po obu stronach dojazdówki rowy melioracyjne). Teraz do pracy będę jechać codziennie w korku z prędkością średnią 40 km/h, pięć metrów przede mną auto, pięć metrów za mną auto a daleko przede mną sznur czerwonych tylnich świateł . Już się zastanawiam o której rano mam wyjechać aby dotrzeć odpowiednio wcześnie po to by zająć miejsce wylotowe na służbowym parkingu. Bo tylko jeśli wyjadę bez opóźnień zdążę do drugiej pracy w odległym miejscu. Wziąwszy pod uwagę, że mam tylko godzinkę przerwy między oboma cząstkami mojego etatu a obecna prędkość na trasie jak wyżej to...Byle do grudniowego urlopu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz