Wczoraj doczytałam reportaż Filipa Springera "Miedzianka. Historia znikania". Swego czasu odsłuchiwałam fragmenty w radiowej trójce, potem jeszcze długo zbierałam się w sobie aby odnaleźć tę książkę, prosiłam o odłożenie w wielkiej powiatowej bibliotece, zapomniałam, zajęłam się czymś innym . I niespodzianka. Znalazłam ją na półce w gminnej bibliotece w dziale reportażu. Historia małego miasteczka położonego u podnóża gór Sowich zawładnęła moją wyobraźnią. Niemal zobaczyłam starannie utrzymany ryneczek otoczony niską zabudową,ze szpalerami nasadzeń, ludzi, którzy tworzyli tamtejszą społeczność skupionych wokół małego rodzinnego browaru i przedstawicieli innych zawodów pozwalających miasteczku na niezależne funkcjonowanie. I odkrywkową kopalnię kruszców to zanikającą to rozwijającą działalność aż po swój dramatyczny koniec kiedy po II wojnie światowej odkryto w niej rudy uranu. Radziecki "sojusznik", przejąwszy pełen nadzór nad wydobyciem doprowadził do pełnej dewastacji miasta, które zaczęło zapadać się w rabunkowo wydrążone podziemne chodniki górnicze. Pojawiają się też dramatyczne wątki wysiedleń przedwojennych mieszkańców, zniszczenia pozostawionych domów, cmentarza, metodycznie i celowo dokonywanego przez nową falę przesiedleńców. Wiele razy byłam w okolicach Jeleniej Góry, teraz mam nowy motyw do wędrówki po tamtych okolicach, chcę dotrzeć najpierw do położonych tuż przy nieistniejącej już Miedziance Janowic i stamtąd wyruszyć na poszukiwanie śladów miasta, które zapadło się pod ziemię.
Poniżej link do artykułu na ten temat.(dostęp z dn. 16.11.3013r.)
http://interpolonika.com/2011/05/miedzianka-%E2%80%93-miasteczko-widmo-kolo-marciszowa/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz