W minioną niedzielę miałam okazję zwiedzać cmentarz żydowski w Bielsku-Białej. Przewodnik czekał na wszystkich chętnych o określonej godzinie aby pooprowadzać po nekropolii i przybliżyć sylwetki znakomitych bielszczan minionej epoki, pochowanych tamże. Umówiłam się ze znajomymi na wspólne fotografowanie, zadbałam o naładowanie akumulatorka do foto. Córka postanowiła jechać ze mną, jeszcze ją cieszy towarzyszenie mi w różnych takich przedsięwzięciach, syn obrasta w puszek dojrzewania, nie prowadza się już z matką. I nici z wycieczki z przewodnikiem. Przed bramą cmentarza kłębiący się gęsty tłum, w domu modlitwy ścisk i niemożność dostania się nawet w zasięg głosu przewodnika, machnęliśmy ręką i zaczęliśmy zwiedzanie po gęsto obsianych spacerowiczami alejkach. Nastrój piknikowy, rodzinki z dzieciakami, paczki znajomych , szerokie życie towarzyskie. Z nastrojowej sesji zdjęciowej niewiele jednakże udało się zrobić kilka ujęć bez włażących w kadr wszechobecnych ludzi.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz